Każdy jakoś tam zaczyna swoje szydełkowe prace...jedni od czapki,inni od serwetki,a moją pierwszą pracą na szydełku jest...lokomotywa i dwa wagony!To oczywiście nie do końca prawda,chociaż nie szydełkowałam nigdy wcześniej,owszem.
We czwartek podjechałam pod Manufuckturę,żeby pomóc przy zszywaniu "ubranka" dla pociągu.Ludzie fajni,więc przyjechałam też w piątek.Pracowaliśmy cały dzień i noc,było zimno,wiało i padało,ale warto było!Jestem dumna,jak pies,że brałam udział w tak niezwykłym wydarzeniu.A moja mama zrobiła chyba z 10 kawałków do "ubranka".
Ewa pokazała mi,co mam robić i jakoś poszło...
Niestety,jak już skończyłam oba schodki zmieniła się koncepcja i musiałam je spruć i naszyć zielone.Ale nie szkodzi.
Oczywiście walnęłam się w czachę parę razy :)
Ostatnie poprawki...
i gotowe!
To ekipa zszywająca-Ewa,Aga,Arek,Olek,ja i ręka Sławka Fijałkowskiego,który wpadł na pomysł cały.
Brakuje Mai,która musiała jechać sobie gdzieś precz...
Aha- cała ta impreza z okazji Roku Tuwima oczywiście.
czwartek, 18 lipca 2013
środa, 12 czerwca 2013
mozaiki...
Dawno nie tłukłam w nic młotkiem.
W domku ułożyłam małą jaszczurkę,przewiozłam rowerem na tacy pod Dom Kultu (gdzie pracuję od kwietnia) i przeniosłam na kamień,który sobie jest przed wejściem.Jeszcze nie skończyłam-nie zrobiłam fugi,bo ciągle pada...
A dla Gosi będzie jaszczurka na tacy.Miała być kurka,ale bez przesady.
Też nie skończona-zabrakło ośmiorniczki i nie mogę jej nigdzie kupić!!!
W domku ułożyłam małą jaszczurkę,przewiozłam rowerem na tacy pod Dom Kultu (gdzie pracuję od kwietnia) i przeniosłam na kamień,który sobie jest przed wejściem.Jeszcze nie skończyłam-nie zrobiłam fugi,bo ciągle pada...
Też nie skończona-zabrakło ośmiorniczki i nie mogę jej nigdzie kupić!!!
niedziela, 12 maja 2013
kurka w Piątek
No i odbył się wernisaż.Przybyli znajomi rozliczni z różnych stron mojego życia,miło! Dostałam mnóstwo kwiatów i czekoladek (znajomi dużo o mnie wiedzą! ;)
Dostałam też nowego Jezusa na Jezusowe Drzewo (nie ma dłoni-super!) , wino (oczywiście mszalne),hafty krzyżykowe do zrobienia i...jedną kurkę!
Kurka ma na imię Piątek i jest małą liliputką.Trochę się bała na początku,ale jak zobaczyła,że Mysza daje się głaskać,to też wskoczyła na łóżko do miziania.Oczywiście moje staruszki nie akceptują także tej kurki,więc puki co Piątek śpi w domku z Myszą.No i ze mną ;)
Dostałam też nowego Jezusa na Jezusowe Drzewo (nie ma dłoni-super!) , wino (oczywiście mszalne),hafty krzyżykowe do zrobienia i...jedną kurkę!
Kurka ma na imię Piątek i jest małą liliputką.Trochę się bała na początku,ale jak zobaczyła,że Mysza daje się głaskać,to też wskoczyła na łóżko do miziania.Oczywiście moje staruszki nie akceptują także tej kurki,więc puki co Piątek śpi w domku z Myszą.No i ze mną ;)
Piątek ewidentnie była źle traktowana...jest chudziutka i mizerna,ale za parę dni będzie wyglądała lepiej.
piątek, 26 kwietnia 2013
nowa kurka.w czapce oczywiście :D
Dziś pojechałam na rynek po Violettę,a wróciłam z nieznajomą kurką.Violetta miała być oczywiście biała z wielką czupryną,ale jej nie zastałam.Sprzedawca wcisnął mi w rękę taką kurkę i tak już została...
Jest szara,mięciutka i niezły z niej przytulak.Nie odstępuje mnie na krok,co wkurza Molly.Jest zazdrosna i dziobie nową kurkę.Nie wiem jak nowa ma na imię,a wygląda tak oto
Ma zielone oczy,przyrzekam!
Jest szara,mięciutka i niezły z niej przytulak.Nie odstępuje mnie na krok,co wkurza Molly.Jest zazdrosna i dziobie nową kurkę.Nie wiem jak nowa ma na imię,a wygląda tak oto
Ma zielone oczy,przyrzekam!
dróżka z butelek
Wczoraj zrobiłam kurkom dzień dziecka (to i "urodziny",bo zamieszkały u mnie właśnie 1 czerwca) Postanowiłam wykorzystać butelki po piwie (i nie tylko) na zrobienie Dróżki Pijaka.
Dopiero zaczęłam,ale idea jest taka,żeby po jednej stronie były kwiaty,a po drugiej trawa.
Na razie wygląda tak
Od lewej Molly,Stasia,Doris i Lola.
Dopiero zaczęłam,ale idea jest taka,żeby po jednej stronie były kwiaty,a po drugiej trawa.
Na razie wygląda tak
Od lewej Molly,Stasia,Doris i Lola.
środa, 17 kwietnia 2013
czwartek, 11 kwietnia 2013
street art w Pabianicach
Chyba latem zauważyłam kilka pni pomalowanych na różowo,jakieś rury kolorowe i takie tam historie,które mnie kręcą ostatnio.Jeśli ktoś wie cokolwiek o twórcy-proszę o kontakt.(Ciągle mam nadzieję,że to dziewczyna.Mało ich maluje miasta)
Kotek raczej nie jest tego samego artysty,co reszta.
W rurach były puszki po sprajach,ale do czasu...nie zdążyłam z aparatem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)